Świat Mangi: Doktor Frankenstein najlepszym nauczycielem!
Gdy jest się uczniem takiej szkoły, jak Zawodówka Śmierci trzeba się liczyć z tym, że każdy dzień będzie obfitował w przygody. Czy to zwykła lekcja, czy zajęcia dodatkowe, cały czas należy mieć na uwadze, że wszystko jest w tej placówce przeprowadzane w niestandardowy sposób. Tom drugi Soul Eater'a doskonale nam czyli zwykłym czytelnikom to uświadamia. Równocześnie wprowadza on nas również we właściwą akcję, której (przez czasochłonne zapoznawanie z bohaterami mangi) zabrakło w części pierwszej.
Już od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w intensywny ciąg zdarzeń, gdyż Maka i Black Star ruszają na spotkanie z niezwykle silnym przeciwnikiem- Doktorem Franken Steinem. Mężczyzna jest idealnym przykładem szalonego naukowca czerpiącego obsesyjną wręcz przyjemność z przeprowadzania doświadczeń, eksperymentów i operacji na innych, żywych istotach. Steina oprócz niezwykłej inteligencji cechuje również siła, a dodatkowo umiejętność posługiwania się swoimi falami duszy bez konieczności posiadania broni. Nastoletni władający nie poddają się jednak tak szybko i pomimo iż ich misja wydaje się być samobójczą z determinacją stają do walki, która kończy się w zaskakujący, ale równocześnie szczęśliwy dla wszystkich sposób.
Niestety walka ze Steinem to jedynie błahostka w porównaniu z zagrożeniem ze strony nowego, prawdziwego wroga zarówno uczniów Zawodówki, jak i samego Pana Śmierci. Na scenie pojawia się bowiem prawdziwie groźna czarownica- Meduza oraz jej dziecko Crona, które to wspólnie wprowadzają swymi poczynaniami coraz więcej nieprzyjemnego chaosu. Co jest ich celem? A może raczej: kto?
Druga część przygód Maki i ekipy nie wprowadza nas już wyłącznie w realia, w jakich funkcjonują bohaterowie, lecz dąży do konkretnej fabuły, której kontynuacja znajdzie się w kolejnych tomach. Jest szybciej, intensywniej i krwawiej.
Walka goni walkę, a w kolejne potyczki powtykane są coraz lepsze żarty czy to słowne, czy sytuacyjne (brawa dla tłumacza JPF-u, który wykonał kawał dobrej roboty!). Maka, Black Star i Kid dalej grają oczywiście pierwsze skrzypce, jednak nowe postacie tj. Stein czy Crona miło wzbogacają nam tę paletę i tak barwnych już charakterów.
Sceny walk po raz kolejny trzymają w napięciu i są świetnie narysowane.
Dane nam jest w trakcie ich przebiegu poobserwować, jak główne postacie radzą sobie w konfrontacjach zarówno między sobą, jak i z nowymi przeciwnikami i ich umiejętnościami. Skoro już o tym mowa to przyznam się, że pomimo iż moją ulubioną postacią w mandze jest Black Star, to stale odnoszę wrażenie, że najbardziej widowiskowo walczy Death the Kid. Prawdopodobnie dlatego, że stara się on zawsze oddawać ciosy symetrycznie.
Tła i sam charakter komiksu utrzymują się dalej w obranej już konwencji lekkiego Halloween, co nadaje wszystkiemu nieporównywalnego z czymkolwiek innym klimatu.
Drugi tom mangi
Soul Eater
wywołuje w trakcie czytania wiele emocji. Można się przy nim zarówno trochę pośmiać, jak i dostać wypieków z powodu zaangażowania w jedno z licznych starć.
Komiks ten może się spodobać każdemu bez jakichkolwiek ograniczeń wiekowych czy płciowych!
Za możliwość kontynuowania przygody z uczniami Zawodówki Śmierci dziękuję wydawnictwu: